Generalnie są postępy. Obudziłem się w fazie naturalnego, większego wypoczęcia niż wczoraj. To było dobre. Dzień powinien być całkiem udany, a następne powinny się w duszy przejaśniać. Z tym jest lepiej. Nie ma dwóch zdań. Kolejny etap prawie już za mną. Będę nad tym pracować jeszcze, ale już chyba z górki i najgorsze chyba już za mną. Narkotyki rzucone, pokój posprzątany, tytoń odstawiony. Wygląda to na zerwanie z poważniejszymi nałogami. Bilans generalnie na plus… Marzyłem o czymś takim. Ale co to miałoby mi dać? Moja słodka tajemnica…
