Obudziłem się o czwartej, wyszedłem na chwilkę na dwór, tak mógłbym czuć się cały dzień, wtedy bym coś rzeczywiście konkretnego mógł zrobić. Nadal uważam, że za mało robię dla siebie, dlatego muszę jeszcze bardziej zadbać o swoje samopoczucie i przede wszystkim o zdrowie. Dziś zrobię głodówkę. Już wczoraj miała być całodniowa, to oczyszcza cały organizm i powoduje, że człowiek jest bardziej witalny. Taki reset. To bardzo może mi pomóc.
Wstałem przed ptakami i czuję się naprawdę nieźle, tak mógłby wyglądać prawie cały mój dzień, bo chciałbym w jego ciągu poczuć się jeszcze nieco lepiej. Nie wiem, czy tak będzie, chociaż biorąc pod uwagę stan niejedzenia to tak może się stać. To tak jakbym czekał na niesamowity prezent dla siebie ode mnie. Oczywiście w pierwszych fazach będę się wspomagał masłem klarowanym by głodu nie odczuwać, ale to już wstęp do tego by przez jakiś czas w ogóle nie jeść i to jest dobre.
Sny tez miałem ciekawe. Śniło mi się, że za niejako moją sprawą wstawili się ludzie i szybko ktoś nabrał rozumu, że wiedział, czego ma nie robić. Strasznie był pobity w tym śnie i widziałem dużo krwi. Druga sprawa to śniło mi się, że tłumaczyłem temu, kto mnie wpakował w narkotyki, że ktoś miał kolegę, który też wszystko w życiu przez to zawalił. Tak jak w moim przypadku. Teraz narkotyki są zdecydowanie za mocne. Już kiedyś były, ale teraz to działania typowo nastawione n zysk za wszelką cenę i myślę, że na tym tle też rozleje się w przyszłości sporo krwi, skoro ludzie będą brać to co im dealer poleci ze swojego asortymentu. To nie musi być za dziesięć, nawet za sto lat, ale niezadowolenie społeczeństwa może sporo wzrosnąć po tym, co się patrzy, co się dzieje z młodymi ludźmi po współczesnych substancjach psychoaktywnych. To już nie jest to, co w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. Teraz, mimo że mają psychozy, majaczą, zachowują się dziwnie, nadal chcą brać. To może cieszyć dealerów i wytwórców, ale droga ta jest usłana bólem cierpiących, co prowadzi jednak raczej do niezadowolenia ich rodzin, a także ich samych w jakimś momencie życia, że po swoje będą chcieli ruszyć. Cóż, nie mam nic przeciwko temu, bo sam jestem w tym wszystkim poszkodowany. Na razie są słabi i być może już tacy pozostaną. Tak, czuje się jak krew buzuje w środku, że życie jest poniekąd zmarnowane. Chciałoby się zaatakować, ale nie ma co się tak spieszyć, bo nie ma jeszcze świadomości kto pan, a kto uczciwie pracował. Można się śmiać, lecz do tej walki trzeba by się porządnie przygotować, a najlepiej byłoby wytrzeźwieć zupełnie i odejść z tego toru myślenia, że ta firma jeszcze coś w jakikolwiek sposób może dać. Tego się nie powstrzyma, dopóki nie zmieni się ogólnoludzka świadomość na temat substancji. Ja byłem w środowisku, w którym nie brało się heroiny, bo wiedzieliśmy, że z tego mało kto wychodzi i że to naprawdę mocno uzależnia, a przecież teraźniejsze substancje uzależniają jeszcze bardziej. Nikt się tym nie interesuje. Każdy ma w głębokim poważaniu narkomana, dopóki nie jest tak, że to jednak jego człowiek i o tym nie przekonasz nikogo, dopóki ten nie urodzi się w jego rodzinie, a bliski mu go będzie kochał i zrobiłby wszystko by go uratować. Dlatego istnieją jeszcze policja i placówki odwykowe, lecz nie dają sobie z tym rady, więc może im zależy na tym by biznes się kręcił. W przeciwnym razie straciłby pracę. Takie sobie gdybanie by jeszcze cokolwiek napisać, bo nie chcę już pisać o tym, że to chyba jest niezła nisza takie bojówki antynarkotykowe. Tak czy siak, problem zamiatany pod dywan nadal jest problemem. Psycholog wierzy w pracę u podstaw. Mój ojciec kazałby rozstrzelać. A chyba w Armenii handel narkotykami jest uznawany na równi z pedofilią, bo to psuje młodzież. Ile można ją wykorzystywać i skazywać na niegodne życie – nie wiem, ale to pewnie nie tylko narkotyki w tym są maczane. Czara goryczy raczej przeleje się, gdy ludzie zyskają świadomość siły bez konsekwencji swoich działań. Zapewne po tym wszystkim będą mówić jak to zostaliby niektórzy z nich potraktowani, ale o tym co wcześniej pewnie nie mówiłoby się już wcale. Co i raz się słyszałoby jednak, że a to tu ktoś o tym mówiłby, a to tam, jeszcze wystarczyłoby połączyć kropki nad i.
